20 – 21 listopada we Włoskiej Modenie odbyły się Mistrzostwa Europy CBJJE BJJ, w których wystartowali przedstawiciele Rocha/ Koch Jiu Jitsu – Jarosław Koch wraz ze swoim synem Alexem. Poniżej relacja Jarka:
Na zawody w Modenie pojechałem głównie dla syna Alexa, bo szukam mu rożnych zawodów w judo i bjj, żeby jak najwięcej startował w Polsce i Europie. Ja osobiście nie trenowałem do tych zawodów zbyt intensywnie, miałem kontuzje przyczepów żeber 1.5 miesiąca i dużo pracy w nowo otwartym klubie. Nie spodziewałem się niewiadomo czego poza tym ja już jestem senior 1, a od stycznia senior 2, więc traktuje takie starty na zasadzie sprawdzenia siebie i powalczenia. Nie mam już niestety zbyt wielu zawodników w swojej kategorii brązowe pasy senior 1. Zawody były dwudniowe. Pierwszego dnia młodzicy i białe pasy ,drugiego dnia kolorowe pasy i open. Alex miał 3 walki, ale z chłopakami cięższymi od siebie ,gdyż musieli złączyć kategorie. Walczył bardzo ładnie technicznie jak na swój wiek. Podobał się organizatorom z Brazylii. Widziałem, że głównie udzielał się Fabricio, który jest zawodnikiem i sędzia chyba na każdych zawodach w Europie. Walki odbywały się na 4 matach. Ja natomiast miałem tylko 1 walkę w połączonej kategorii, którą wygrałem. W absoluto miąłem 2 walki z tym, że złączono adulto,masters i senior w purpurach, brązach i czarnych pasach. Startowało wielu Brazylijczyków i znanych nazwisk bjj. Pierwszą walkę wygrałem, a drugą przegrałem z dużo lżejszym, ale bardzo ruchliwym Oli Geddesem. Do 7 minuty było 3-3 w przewagach i kontrolowałem pojedynek. Raz uciekł mi z duszenia, dwa razy przeszedłem mu garde. 30 sekund przed końcem walki Oli założył mi dźwignię na kolano, prawie mnie złapał. Musiałem zmienić pozycje i wtedy zaszedł mi za plecy i chwile po tym był koniec walki. Przegrałem na pkt, nie lubię walczyć z lekkimi, wolę ciężkich facetów. Są ode mnie wolniejsi no, ale cóż i tak jestem z tej walki zadowolony. Na zawodach panowała bardzo fajna atmosfera, przyjaźni ludzie. Było wesoło cały czas. Był z nami mój drugi syn 6 letni Oliwier, który nie nudził się na sali i zaczepiał każdego napotkanego zawodnika hehehhe.. Jechaliśmy 12 godzin w jedna stronę.
Pozdrawiam Jaro




