Wywiad z Jaro Kochem trenerem Rocha/Koch Jiu Jitsu

od lewej: Marcin Koch, Eduardo Rocha i Jarosław Koch

Pragniemy przedstawić Wam pierwszą część wywiadu z założycielem jednego z najmłodszych klubów brazylijskiego jiu-jitsu w Polsce Rocha Jiu-Jitsu Team. Mowa tutaj oczywiście o Jarosławie Kochu, który wraz ze swoim młodszym bratem Marcinem stali się oficjalną filią Eduardo Rochy w Polsce.

Tytułem wstępu proszę, abyście napisali kilka słów o swojej dotychczasowej karierze sportowej i osiągnięciach oraz co przyciągnęło was do brazylijskiego jiu-jitsu?

Wiele lat temu kiedy byłem dzieckiem tata zaprowadził mnie na trening judo do trenera Morusa przy torze kolarskim w słynnym blaszaku, gdzie spędziłem swoją młodość na ciężkich treningach z fajnymi kolegami i super sportowcami. Pracowaliśmy naprawdę mocno i uczciwie, każdy z nas miał marzenia. Droga w judo do sukcesu jest trochę bardziej złożona jak w bjj. Wcześniej, żeby jechać na MP trzeba było wyjść ze strefy, a stref było kilka więc spotykali się najlepsi. W klubie było kilku dobrych zawodników w tej samej wadze, więc trener decydował kto jedzie na strefę. To był zaszczyt startować na MP po wyjściu ze strefy. Zarówno ja jak i mój młodszy brat Marcin wiele razy startowaliśmy z sukcesami w turniejach międzynarodowych judo. Nie będę wymieniał bo tego jest dużo oraz w turniejach ogólnopolskich. Zdobywaliśmy medale dla nas i drużynowe dla ARKONII SZCZECIN, która była naszym klubem. Wiele razy wychodziliśmy ze strefy i walczyliśmy na MP z sukcesami. W tym roku skończyłem 40 lat, a mój brat 30. Kilka lat temu Mariusz namówił mnie, żeby spróbować bjj. To było jeszcze BT, jak byli razem z Bagim. Trenowałem ok.8 miesięcy, wtedy coś nie grało na sali, nie pasowała mi atmosfera . Zaliczyłem obóz w Starym Kaleńsku chyba 2004 albo 2005 i spróbowałem boksu u króla. Następnie Manolo namówił mnie na LGT, szybko się odnalazłem i ściągnąłem brata. Spodobała nam się ta dyscyplina, która dawała nam szanse dalszej walki i rywalizacji. W 2006 roku po 3 miejscu na lidze w Krakowie dostałem od Macaco niebieski pas, a później już byliśmy z Marcinem uzależnieni od BJJ.

Wraz ze swoim bratem posiadacze czarne pasy w judo. Czy możesz napisać z jakimi gwiazdami tego sportu mieliście okazję do wspólnych treningów?

Tak zgadza się.. W tym roku zdaliśmy na 2 dany razem z bratem. Wiele lat ćwiczyliśmy judo, ale nigdy nie mieliśmy takiej możliwości ćwiczyć z gwiazdami judo jak w tamtym roku podczas turnieju Cetniewskiego. Byliśmy akurat na obozie w Cetniewie, gdzie robiliśmy z bratem uprawnienia instruktora judo. Codziennie zajęcia odbywały sie z MISTRZEM ZIENIAWA, bardzo ciekawy człowiek. Dużo nam rzeczy opowiedział i przypominał nam ciągle, że wywodzimy się z judo. Kiedy zerwaliśmy naszywki bjj z kimon podziękował nam. PAWEL NASTULA prowadził jeden z treningów. On jedyny jest z mojego rocznika, wszyscy inni byli starsi. Trener WIESLAW BLACH prowadził również ciekawe zajęcia. Był również WALDEMAR LEGIEN, który pokazywał przepiękne techniki oraz ten który zrobił na mnie największe wrażenie trener PAWŁOWSKI mistrz soi nage. Wszyscy byli wyśmienici, nie byłem na lepszych zajęciach judo w moim życiu, poza tymi które robił dla nas nasz mistrz trener MORUS niegdyś również czołówka kraju i europy.

Przez lata trenowaliście w Gold Teamie, co skłoniło was do otworzenia klubu bjj w takim mieście jak Szczecin, gdzie są juz 3 mocne kluby, a wy musicie rozkręcać wszystko od zera?

Dobre a zarazem trudne pytanie, ale odpowiem. Klubów judo jest więcej i nikt nie zwraca uwagi. Przy BJJ krążą zawsze jakieś dziwne domysły, może dlatego, że to jeszcze młoda dyscyplina w Polsce i budzi wiele kontrowersji i nie ma swojego PZJJ, który ustala zasady. Wracając do tematu.. W Polsce powstanie jeszcze wiele nowych klubów tak jak będzie jeszcze wiele czarnych pasów. To jest normalne i znaczy, że BJJ w Polsce ciągle się rozwija. My z bratem mamy swoją wizje prowadzenia treningów. To nie znaczy, że inne są złe, ale my chcemy trenować ludzi po swojemu. Nowy klub to kolejna oferta w mieście dla ludzi którym nasze zasady pracy odpowiadają. Najlepiej zacząć od zera, wtedy nikt nam nie zarzuci, że się na cudzych plecach wyrabiamy. Wszystko osiągamy zawsze sami i w sporcie też tak chcemy, co nie znaczy, że nie mogą u nas trenować ci co maja na to chęć z innych klubów. Budujemy nową drużynę, to długi proces ale warty tej pracy. Wykonamy ją po swojemu…

W Centrum Sportu przez was stworzonym są dwa kluby: wasz oraz akademia braci Linke. Dwa kluby mieszczące się w jednym budynku zajmujące się jedną dyscypliną czyni to, że konkurencja jest bardzo duża biorąc pod uwagę to, że bracia Linke mają wyrobione nazwisko, a wy trenując w gold teamie zostawaliście w ich cieniu. Jakie są wasze mocne strony i czym chcecie przyciągnąć do siebie ludzi?

Fakt, to był nasz pomysł z Centrum Sportu. Chcieliśmy zebrać jak najwięcej dyscyplin w jednym miejscu i udało się. Nie przeszkadza nam, że jesteśmy z LGT w jednym budynku. Po pierwszych dniach mogę powiedzieć, że są ludzie co przychodzą do lgt się zapisać i są też Ci co szukają nas. Znamy też wszystkich zawodników lgt znamy co też jest wygodne, bo wiemy kto idzie do góry na trening. Wiele osób szuka judo koch, bo rozeszło się już, że dużo judo robimy. Trafia do nas również wielu starych zawodników judo co jest fajną sprawą, bo nowi korzystają z ich wiedzy w stójce a w parterze wszyscy się uczą razem. Judocy to niezły materiał do bjj. My chcemy tylko dobrze wykonywać swoją pracę, nie chcemy nikomu przeszkadzać ani żeby nam przeszkadzano w naszej pracy. Ten cień nam za bardzo nie przeszkadzał, bo wcale nie trzeba być gwiazda, żeby dobrze wykonywać swoją pracę. Czasami wystarczy po prostu dobrze pracować a efekty przychodzą nadspodziewanie szybko. Mogę mówić za siebie więc mnie interesują tylko moi zawodnicy i nasza współpraca. Ja mogę być w ich cieniu jako trener i będę się cieszył z ich sukcesów. Jakie są nasze mocne strony? Myślę że ciężka praca jest najmocniejszą stroną naszej rodziny. Chcemy aby nasi zawodnicy wierzyli w swoich trenerów ale nie w ich słowa, tylko ich czyny. Wszystko musi mieć zdrowy rozsadek, a nasi zawodnicy są dla nas najważniejsi. Cieszę się jak ciężko pracują i robią to z przyjemnością. Tak zbudujemy mocną drużynę, która stoi na twardym gruncie, a nie na słowach bez pokrycia. Wkrótce wyjazd do Szwajcarii. Jedziemy pierwszy raz jako rocha team/koch w 9 osób jednym samochodem. Śpimy w jednym hotelu, jemy razem przy jednym stole, pomagamy sobie w klubie i poza klubem, czy też na walkach. Mobilizujemy się wspólnie do treningów. U nas nie ma czegoś takiego, że ktoś robi coś sam.

Waszym bezpośrednim opiekunem jest Eduardo Rocha, jak nawiązaliście z nim współpracę, jakim człowiekiem i trenerem jest Eduardo?

Przeglądałem w Internecie szkoły BJJ jakie mają programy. Szukałem na stronach GRACIE JIU JITSU od MASTER HELIO GRACIE. Ich podejście podobało mi się najbardziej i tam znalazłem Eduardo. Napisałem do niego, szybko się odezwał,  pogadaliśmy i przyleciał. Bałem się tego spotkania, bo mogliśmy sobie nie przypaść do gustu, ale okazało się, że jest ok. Myślimy podobnie o wielu sprawach, duzo rozmawialiśmy o naszych treningach, o młodzieży, bjj, judo, dziewczynach i o konkurencji. Jest super trenerem, dał nam wiele zadań do wykonania i wskazał nam cele. Powiedział mi cos bardzo ważnego, co już wiedziałem, ale utwierdził mnie, że dobrze myślę cytat ,,dobry trener powinien być jak ojciec dla swoich zawodników,, Powiedział dużo ważnych dla mnie rzeczy ,,trener który myśli tylko o sobie nie jest dobrym trenerem,, To mądry gość, przekonał nas do siebie. Chciałbym żeby myślał podobnie o nas, ale uważam, ze zaiskrzyło. Obiecał nam 2 seminaria w roku. Jeden raz w roku na 3 tygodnie będzie nam przysyłał swojego czarnego pasa z przesłaniami dla nas i żeby z nami trenował. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że wybraliśmy tą szkołę, mamy z dnia na dzień więcej uczniów, realizujemy plan Eduardo, który jest bardzo blisko rodziny GRACIE a ich czołowi zawodnicy tacy jak Xande Ribeiro to jego młodsi kumple

Czy Eduardo Rocha był tym człowiekiem, którego chcieliście sprowadzić czy jednak chcieliście kogoś innego sprowadzić do waszego klubu lecz się nie udało?

To była ta osoba której szukałem i znalazłem. Teraz czuję, że ktoś o nas myśli, wytycza nam cele, radzi jak trenować, jak rozwiązywać konflikty itd. Czujemy, że mamy trenera nad sobą. To profesjonalista, wybraliśmy trudną drogę, ale wolę po kamieniach do celu ….

Przez kilka dni wspólnych treningów z Eduardo, czego się od niego nauczyliście? Na co Brazylijczyk przykładał największą uwagę?

Na wszystko, ale powiedział ważne zdanie ,, kto w bjj nie potrafi się bronić, nie potrafi też atakować,, Głównie pokazywał nam systemy obrony GRACIE BJJ ,a później walki bez przerwy na przemian ze mną i z Marcinem. Myślę, ze pozytywnie na nas wpłynął i wyznaczył nam cel który gdzieś nam uciekł. Na seminarium nie pochwalał, że niektóre kluby zamykają się we własnym gronie i nie chcą współpracować z innymi akademiami. Uważał, że zamykają sobie rozwój i pole widzenia. Takie izolowanie się nie jest dobre, jednym słowem dobrze na nas wpłynął

część druga niebawem…


CO JEST KULANE?

Przeczytaj także