Zagrodnik: Wygrałem ze swoimi barierami psychicznymi

Największym poszkodowanym na tegorocznych Igrzyskach Olimpijskich jest Paweł Zagrodnik. Nasz reprezentant nie przegrał z przeciwnikiem czy ze swoimi słabościami lecz z sędziami…. co pozbawiło go tak oczekiwanego w polskim judo medalu olimpijskiego. Co o całej sprawie sądzi sam Paweł, którą walkę wspomina jako najcięższą, jakie ma dalsze plany? Więcej po przejściu

W Londynie miałem swój dzień. Byłem przygotowany fizycznie i przedewszystkim psychicznie. Pewnie dlatego, że nie ciążyła na mnie żadna presja. Jechałem na igrzyska żeby stoczyć jak nalepsze walki i żeby później nie mieć nic sobie do zarzucenia. Moja dyspozycja przekroczyła najśmielsze oczekiwania. Już po pierwszej walce, z Brazylijczykiem wiedziałem, że czuję się naprawdę dobrze i że to będzie mój turniej. Najcięższą walkę stoczyłem z Węgrem. Ungvari to bardzo doświadczony zawodnik, który niestety „wycykał” mnie taktycznie. Walkę o brąz stoczyłem z Japończykiem. W połowie walki przegrywając rzuciłem na morot seoinage. Dokręciłem ją na maksa więc Japończyk spadł na pełne plecy. Sędziowie jednak stwierdzili, że to wazari. W dogrywce musiałem postawić wszystko na jedną kartę bo wiedziałem, że na wskazówki nie wygram. Niestety Ebinuma wykorzystał moment nieuwagi i zleciałem na pełne plecy. Trochę szkoda tego medalu, tym bardziej że było naprawdę blisko. Mimo wszystko jestem zadowolony z tego wyniku. Najbardziej cieszę się z tego, że udowodniłem sobie że mogę wygrywać z każdym. Wygrałem ze swoimi barierami psychicznymi a to w Judo jest najważniejsze.  Po Igrzyskach mam zamiar trochę odpocząć, na pewno do końca sierpnia mam wolne. W tym roku nie będę startował na pucharach Świata. Mam zamiar dobrze przygotować się do przyszłego sezonu, żeby już w nowym roku zacząć zbierać punkty do rankingu.

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także