Photo by Buda Mendes/Zuffa LLC
Pojedynek w co-main evencie na gali UFC Brasilia pomiędzy Gilbertem Burnsem (MMA 18-3), a Demianem Maią (MMA 28-10) miał być klasycznym zestawieniem dwóch grapplerów. Doszło jednak do tego, że Burns znokautował w stójce Maię. O tym pojedynku pisaliśmy i wrzucaliśmy nagranie w poniższym artykule:
czytaj: Gilbert Burns nokautuje Demiana Maię na UFC Brasilia [wideo]
Po imponującej wygranej Burnsa nie spodziewaliśmy się składania zażaleń ze strony znokautowanego Mai. Po gali, 42-letni posiadacz czarnego pasa, ogłosił przejście na sportową emeryturę. Okazuje się teraz, że odwołuje swoją decyzję, gdyż pragnie przynajmniej raz jeszcze zawalczyć. Zmiana zdania została przez niego umotywowana chęcią odbicia sobie przegranej z Burnsem.
Niestety, sędzia to przerwał. Myślałem, że mogę jeszcze walczyć, ale tak to już jest, czuję, że było ze mną okej. Czułem, że ze mną było okej. Ale tego nie wiesz. Sędzia powiedział, że myślał, że mnie odcięło i to jest okej – taki jest sport. Czułem się dobrze. Coraz lepiej mi szło w pozycjach jiu-jitsu, ale ten sierp mocno siadł.
Chcę jeszcze jednej (walki), a potem prawdopodobnie przejdę na emeryturę. Tej nocy czułem się całkiem dobrze. Czułem, że zdobywam dobre pozycje, ale szacunek. On dobrze się bronił. Jest świetnym zawodnikiem jiu-jitsu, ale trafił mnie tym sierpowym i tak to bywa. Tak się dzieje w tym sporcie z małymi rękawicami i to wszystko. Sędzia nie pomógł za bardzo, ale bez wymówek. On (Burns) zrobił robotę i zasłużył na to (na zwycięstwo).



