Pytanie to (postawione w tytule) bezustannie się przewija, ale nie powinno być to zaskoczeniem. Niestety, w obecnych czasach nie pozostaje nam nic innego, jak trenować w domu. Część z Was może nie ma tej motywacji i jednak zmaga się z sytuacją, w której znajduje się społeczność jiu-jitsu. Każda zmiana może człowieka rozwinąć, a to, jak do tego podejdziemy pokaże naszą siłę. I nie, nie znaczy to, że mamy robić 3 treningi dziennie, spać na macie, a w przerwach studiować każdy dostępny materiał BJJ. Oczywiście, dla niektórych to sielanka. Jednakże obowiązki także są i popadanie w skrajności niezbyt sprzyja. Mamy nadzieję, że poniższe argumenty przekonają Cię, że jakieś pozytywy zawsze mogą się znaleźć, a przecież to one napędzają nas do działania:
Nadszedł czas na wyleczenie starych kontuzji
Oj, przyznacie, że ciężko uniknąć chociażby mikrourazów. Mocniejsze kolano na brzuch może nawet sprawić, że psychosomatycznie pojawiają się bóle w późniejszym czasie. Dlatego też nawet jeśli nie miałeś mechanicznego urazu, to możesz odczuwać to jeszcze przez jakiś czas. Dobrze jest jednak mieć szansę na całkowitą regenerację organizmu (co nie wyklucza kulanek w domowym dojo) i pozwolić sobie na powrót do klubu, na petardzie. A do tych, którzy teraz są w gipsach/ortezach zobaczcie, że nikt Was teraz nie zapyta: „kiedy zaczniesz trenować?”. Na dłuższą metę bywa to męczące. Teraz nie omijają Cię zawody, bo ich nie ma. A jak będzie z planowanymi terminami, to się okaże.
Presja otoczenia już na Ciebie nie wpływa
Jak ma wpływać skoro nie uczęszczasz na treningi? Wielu adeptów BJJ ceni sobie system gratyfikacji. Mimo to wielu z nich odczuwa dyskomfort związany z porównywaniem się z innymi. To najczęściej dotyczy niższych pasów, które mogą chcieć starać się dorównać wyższym pasom. Bywa, że frustrują się samym procesem nauki. W sytuacji, jakiej się obecnie znajdujemy ani nikt nie zostanie promowany, ani nie musisz jechać na zawody, bo trener chce. No, chyba, że do Twojego domu przyjdzie trener i wręczy Ci pas. Co, notabene, tak jak się już stało w opisanym przez nas przypadku: KLIK!
W swoim domowym zaciszu możesz drillować, wyznaczać sobie małe cele. Może zaczniesz coś nowego? Nie musisz się obawiać, że ktoś obcy Cię oceni.
Trenerzy mogą w końcu odsapnąć. Nie siedzą już całymi dniami w klubach, aby robić to, co potrafią najlepiej. Oczywiście mowa o dzieleniu się bezcenną wiedzą parterową.
Może i Wy zacznijcie coś nowego, jak joga pod bjj. W tym artykule zachęcaliśmy Was do potrenowania z 3-krotną mistrzynią świata IBJJF, Gezary Matudą.
Więcej czasu na inne aktywności podyktowane warunkami
Pewnie ktoś teraz pomyśli „dzieci, pomaganie im w lekcjach on-line, jeszcze te zakupy dla babci…”. Jednakże spójrz na to tak, że jednak do akademii trzeba było się szybko zebrać. Potem bieg z pracy z wywalonym językiem. Tego obecnie nie ma. Wiadomo, że i tak za tym tęsknimy, ale ten czas wróci. Już niedługo wszystko będzie hulać tak, jak trzeba. Jednakże na ten moment warto docenić to, co mamy, aby rozwijać nie tylko siłę fizyczną, ale i psychiczną.
Zadbanie o kontakt
Czas, wcześniej poświęcony na treningi jiu-jitsu, może obecnie zaowocować na wielu innych płaszczyznach. Może relacji międzyludzkich, gdy rozmawiasz przez wideoczat. Dobrym pomysłem jest tworzenie grupy na FB. A następnie umawianie się na wspólny trening on-line.

Dostarczanie sobie rozrywki
Jeśli nie widziałeś/aś jeszcze żadnej części Johna Wicka, to koniecznie nadrób oglądając go na Netfliksie. Świetne kino akcji połączone z efektownymi grapplerskimi ruchami w wykonaniu grającego głównego bohatera, Keanu Reevesa, sprawi, że ten film pozostanie w Twojej głowie na jakiś czas. No i jeśli kochasz psy, to zdecydowanie zaopatrz się w pudełko chusteczek. Poniżej zobaczysz, jak Reeves trenował jiu-jitsu do tej roli:
Twoja cera, włosy i paznokcie właśnie przeżywają rozkwit
To denerwujące, kiedy w czasie kulanek sparingpartner wyrywa Ci garść włosów, a paznokieć łamie się w pół. Okej, pewnie nie każdy się tym tak przejmuje (szczególnie łysi, hehe), ale w końcu nie musisz obcinać na szybko paznokci, a możesz je nawet trochę zapuścić, co w moim mniemaniu, bywa przyjemniejsze niż posiadanie tzw. ogryzków. Cera też się nie pogarsza, bo nie kulasz się już w kałuży potu z różnymi treningpartnerami.

Emilia Tuukkanen @emiliatuukkanen
Oczywiście, że wszyscy tęsknimy za klubami, ale wierzymy także, że odpowiedni trening głowy pozwoli nam później trenować tak, jak sobie tego zamarzymy. Wobec tego, drillujcie w domach i miejcie się zdrowo.
Źródło: jiujitsutimes



