Co innego doznać kontuzji podczas treningu i być zmuszonym do odpuszczenia sobie na jakiś czas, aby się zregenerować ale to zupełnie inna sprawa, gdy doznasz kontuzji z powodu czegoś, czego można było uniknąć – na przykład nadmiernego wydłużenia poddania, którego nie trzeba było przeciągać.
Poza przypadkowymi kontuzjami (uderzenie głową, złe lądowanie, wybicie palca u nogi lub ręki itd.), głównym powodem kontuzji jest przeciąganie poddania za każdą cenę, byleby tylko przeciwnik odklepał. Jest to niepotrzebne zachowanie, pomimo to nadal się zdarza na matach wielu akademii.
Dlatego tak ważne jest, aby w trakcie sparingu dbać o BHP nasze i sparingpartnera. Możemy nauczyć się trenować w taki sposób, który nie tylko zapewni bezpieczeństwo Twoim partnerom treningowym i Tobie, ale także znacznie poprawi twoją technikę.
Polecamy sprawdzić relację Marcina Polczyka, który m.in. wraz z Mateuszem Szczecińskim gościł na matach B-Team w Teksasie i mieli okazję trenować z Craigiem Jonesem, Nickiem Rodriguezem czy Nicky’m Ryanem.
Głównodowodzący B-Team, Craig Jones tłumaczy to na przykładzie dźwigni prostej na łokieć:
Po pierwsze, kiedy wyciągasz balaszkę i twój partner treningowy ucieka, to nie dlatego, że powinieneś urwać mu rękę. To dlatego, że nie byłeś w stanie kontrolować ruchu przeciwnika. Następnym razem, gdy rywal będzie się rzucać, nie skupiaj się na wykręcaniu ręki. Zamiast tego skup swoją uwagę na kontrolowaniu ruchu przeciwnika i przestrzeni do ucieczki.
Jones wyjaśnia, że poddanie nie ma miejsca, gdy Twój partner treningowy jest w ruchu. Raczej dzieje się tak, gdy zatrzymuje się nie mogąc dalej uciec. Dlatego skup się na kontroli bardziej niż na czymkolwiek innym – następnie, gdy nadarzy się okazja do poddania, masz zielone światło, ale bez nadmiernego przeciągania. W ten sposób możesz ćwiczyć kontrolę, a twoi partnerzy treningowi ćwiczyć swoje ucieczki.



